I ETAP

DARIA TARASOVA (Ukraina) 25 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
N. Paganini – Kaprys C-dur op. 1 nr 11
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3

Na dobry początek, o 9 rano… Godzina godna współczucia dla wszystkich, ale cóż – trzeba grać, trzeba słuchać, trzeba oceniać! Ukrainka zaczęła ładnie: gładko, czysto, pewnie, delikatnie, miękko i okrągło. Delikatnie, miękko i okrągło, to dla mnie znaczy: trzymając się, jak gdyby, estetyki stylu tzw. historycznie poinformowanego. Lubię takie granie, taką estetykę gry. Skrzypaczka opanowana i spokojna – nad wyraz – w ogóle nie kazała zwracać na siebie uwagi. Po kilku minutach zacząłem sam siebie pytać, czy aby nie jest za bardzo spokojna… W Fudze pojawiły się techniczne i intonacyjne schody, a w Sicilianie znów ładne muzykowanie, wedle zasady: gdzie spokojniej – tam ciekawiej. Gładkość jej gry naprawdę mi imponowała. Finał Sonaty pokazał dobre przygotowanie do występu, jej całkiem niezłą technikę gry, no i to podziwiane już wcześniej opanowanie. Paganini – z wieloma niepewnościami, zawahaniami intonacyjnymi w środkowym ogniwie, a skrajne – ładne i liryczne. W Sonacie Ysaÿe’a od samego początku brakowało mi szerszego, całościowego myślenia o formie. Nie było zewnętrznych szlifów, jakby obraz bez ramy. Gra nijaka, bez ikry, jakby bez bardzo potrzebnej o tej porze – dużej czarnej… Wiele już potrafi, nie potrafi jednak tego -jak sądzę- efektownie sprzedać…


EIMI WAKUI (Japonia) 27 lat

J. S. Bach – II Partita na skrzypce solo d-moll BWV 1004
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Bardzo ciekawa skrzypaczka! Tu już nie było nijakości – od pierwszego taktu mieliśmy do czynienia z wyrazową grą – od razu słyszeliśmy nie tylko skrzypce, ale i skrzypaczkę. To była gra z zębem, z charakterem. Dobra technika, soczysty ton instrumentu, duża wrażliwość, muzykalność. To nie było tylko granie, ale i kreowanie muzycznych realiów. Świetna Gigue – bez najmniejszych trudności czy niepewności. Inna niż zwykle była Chacona: przede wszystkim grana bez żadnej celebry, co jest możliwe, oczywiście, ale granie jej w szybkim tempie zawsze grozi spłyceniem i powierzchownością. Nie sądzę, abyśmy tylko my poważnie i głęboko spoglądali na tę prawdziwą kompozycję w kompozycji. Czułem, jakby Japonka nie miała pomysłu na jej interpretację. Ładne jednak były wolne ogniwa, gra była czysta i powabna, były też emocjonalne napięcia – uporała się z Bachem. Bardzo ładnie muzykowała w Sonacie Ysaÿe’a – ciągle się coś działo, miało i tu kreatywny charakter, styl. Duża była skala wyrazowa – to była mocna pozycja jej występu. Na koniec Kaprys –  świetny technicznie, lekki, precyzyjny. Wszystko wygrywała, smakowicie muzykowała, nawet na krótkich odcinkach potrafiła różnicować i ubarwiać tę muzykę. Brava!


YUMIKO YUMIBA (Japonia) 23 lata

J. S. Bach – II Sonata na skrzypce solo a-moll BWV 1003
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys g-moll op. 1 nr 10

I ona świetnie nam muzykowała. Arcyciekawie snuła bachowską opowieść – ślicznie, czysto, przejmująco, w Grave. Znakomicie technicznie pokonała Fugę, z jedną tylko wątpliwością – ale interpretacja jej najautentyczniej mnie zajmowała. Bardzo naturalnie i prawdziwie budowała wyraz wolnej części – to było szlachetnie rozśpiewane i pełne ujmującej delikatności Andante. Finałowe Allegro – pewne, czyste, żywe i szalenie atrakcyjne pod każdym względem, także brzmieniowym! Sonata Ysaÿe’a od samego początku pełna napięcia, nawet pewnego  wyrazowego rozedrgania. To była dla mnie pierwsza tutaj, prawdziwa interpretacja sonaty tego kompozytora. Ogromna wrażliwość, znakomita technika gry, rozmach, wykonawcza klasa – same superlatywy. Na koniec pełen fantazji i precyzji Kaprys Paganiniego – zagrany z polotem, czyściuteńko intonacyjnie. Wykonanie godne Konkursu im. Karola Lipińskiego!

 


OLGA ARTYUGINA (Rosja)  28 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys a-moll op. 1 nr 24

Poważna gra, od początku. Skrzypaczka skupiona, pełna refleksji, pewna siebie, dobrze przygotowana do występu. Świetnie się słuchało jej Bacha. Cały czas słyszałem, że gra z pełną świadomością tego, co ma do przedstawienia. To była gra precyzyjna, czysta, której słuchało się z dużą przyjemnością. Ładnie muzykowała w Andante, spokojnie, a finał wzięty w szybkim tempie, mógł zaimponować, choć nie było to do końca nieskazitelne technicznie, pewnie z racji tegoż tempa. Bach wywarł jednak na mnie duże wrażenie. Bardzo wartościowa była i druga pozycja jej występu – była to opowieść ciekawa, barwna, żywa, a gra z polotem, z fantazją. Paganini, intonacyjnie, ale i technicznie – chyba najsłabszy z tej całości choć skłamałbym gdybym nie zauważył wielu bardzo cennych i barwnych tam momentów, np. świetnego technicznie finału.

 


DONGSOO CHA (USA) 24 lata

J. S. Bach – II Sonata na skrzypce solo a-moll BWV 1003
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys e-moll op. 1 nr 15

Jego występ nazwałbym wielce obiecującym, bo gra on bardzo ciekawie, barwnie, ślicznym tonem, czysto intonacyjnie, bez cienia jakiegoś pośpiechu, tremy czy nerwowości. To chyba najbardziej gładka ze wszystkich tu dotąd gra. Lubię taką. Wychodzi, staje i gra z wielką łatwością, bez trudu i jakiegokolwiek pokonywania materii. Ale ma też inne walory, bo obok tych cech znalazłem np. w Grave dojrzałą już dość narrację, naturalnie prowadzoną. Inna sprawa, że w gładko odegranej Fudze zaczynało mi brakować refleksji, za wiele było pustych nut -jak nazywam nijako i bezbarwnie zagrane dźwięki. Ładne Andante – ciche, spokojne, dyskretne, a gładkie znów, fantazyjne, wirtuozowskie – finałowe Allegro. VI Sonata z op. 27 – zrazu dość płytko ujęta, nawet może i powierzchownie, z czasem jednak brzmiąca dużo ciekawiej, momentami grana nawet z pewną finezją. Kaprys pokazał jego wielką sprawność, ale i wrażliwe ucho. Dobry Kaprys, dobry występ, dobre wrażenie, wiele potrafi, bardzo utalentowany, ale czy na wysokie nagrody? Zobaczymy!


SHAN-HSIN CHANG (Tajwan) 26 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys a-moll op. 1 nr 24

Spokój gry, miękkość i powabność tonu (dobry instrument Jean Baptiste Vuillaume’a), czysta intonacja, też trochę -jak u Ukrainki- okrągły dźwięk w tym dawnym stylu. Fuga gładko i czysto odegrana, logicznie, świadomie, żywo muzycznie ale do czasu, nagle bowiem jakby siadła koncentracja, co od razu odbiło się na jakości intonacji. Wrażliwa Siciliana, znakomity finał w tempie Presto. Sonata belgijskiego kompozytora też zaczęta, jak u poprzednika – nieciekawie, z wieloma zawahaniami, wątpliwościami. Było nieczysto, nieładnie… A może ta muzyka jest mu estetycznie obca? Tak mi się często wydawało, bo nawet to, co było dobrze zagrane – stylistycznie brzmiało nieswojo. Trochę też ujęcie to za bardzo było obojętne, nijakie. Niezły Paganini, zagrany czysto, koronkowo, ze świetnymi momentami – ale dodałbym temu wykonaniu więcej fantazji, jakiegoś dynamizmu.

 


ANG CHEN (Chiny) 27 lat

J. S. Bach – II Sonata na skrzypce solo a-moll BWV 1003
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Bach wypadł różnie: imponująco, zajmująco, czysto, rozważnie (Adagio), raz technicznie niepewnie, potem znów celnie i znakomicie, to znów mechanicznie i pusto (Fuga), trochę sztucznie ale z wieloma pięknymi i czystymi momentami (Andante), sprawnie, gładko, w dobrym tempie, ale też z pominięciem niektórych figur (Allegro). Opus 27 Ysaye’a nieźle przygotowane choć nie zawsze grane przez skrzypka czysto, a wieńczący całość Kaprys miał nieładne, jakby desperackie momenty w środkowym ogniwie, za to pewną grą sprawiał dobre wrażenie w odcinkach skrajnych utworu…


Sofia Ermasova (Rosja) 24 lata

J. S. Bach – II Sonata na skrzypce solo a-moll BWV 1003
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys g-moll op. 1 nr 10

Na konkursach zawsze zadziwia mnie najbardziej spokój uczestników, bo świadczy o odporności kandydata i dobrym -zazwyczaj- przygotowaniu. Nadto, spokój pozwala na pełniejsze zaprezentowanie  siebie i wykonywanej muzyki. Rosjance pomógł w oddaniu charakteru Grave, jego całości, granym jakby na jednym, długim oddechu. Fuga wartko prowadzona, gładko i czysto, ale do czasu – bo wnet zaczęły się wahania, im dalej, tym gorzej. W Andante trochę uciekał mi charakterystyczny puls kompozycji, jakby inaczej tu ustawionej agogicznie, ale zabrzmiało to ciekawie. Ładne były kontrasty dynamiczne w finałowym Allegro, wyróżniała się intonacja. Finał poszedł wartko, potoczyście i ciekawie – bez spadku napięcia. Szkoda, że nie można tego napisać o całym Bachu… W drugiej Sonacie jej występu, same dobre wrażenia. Wychodząc z głębokiego piano – mogła potem budować wyraziste kulminacje. Ostatnia była wręcz imponująca pod względem muzycznym i wirtuozowskim. Grała dojrzale, zajmująco. Paganini zagrany został z właściwym impetem ale brakowało w nim już trochę pewności poczynań – od razu wtedy siadała intonacja…


Feliks Harutyunyan (Armenia)  23 lata

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys g-moll op. 1 nr 10

Bacha rozpoczął pechowo – nerwy dały pewnie znać o sobie. Spokojnie jednak snuł opowieść we wstępnym Adagio. Ładnie trzymał melodie, cieniując je miękko i okrągło. Fuga też była nerwowa, niepewna i …niepełna. Miękko zaczął Sicilianę, w której zabrakło mi ciągłości, jedności. W finale dopiero poczuł się jak przysłowiowa ryba w wodzie – zdecydowanie wypadł w nim najlepiej, i to pod każdym względem, głównie wykonawczym, wirtuozowskim. Trochę przeszkadzało mi jego sceniczne wyginanie się, mało artystyczne, że tak je określę, zwłaszcza w fudze. Może dodało mu to pewnej „diabelskości”, ale bardziej ruchy te skojarzyłem ze sportem, zwłaszcza kiedy zdrowo poprzeciągał się po jej wykonaniu (też to rzadko spotykane na estradzie choć najpewniej było mu potrzebne). VI Sonata Ysaye’a zagrana została z impetem, a nawet fantazją, skrzypek poszedł tu w kierunku interpretacji. To było bardzo ciekawe i oryginalne granie choć nie zawsze do końca precyzyjne. Jednak pokazał, że wiele potrafi. Pewny Kaprys, trochę może kapryśnie prowadzony od strony agogicznej, bo raz zwalniał, raz przyśpieszał, ale wywarł wrażenie i pobudził do ciut gorętszych oklasków garstki -niestety- publiczności.

A tak nawiasem, pytam ze smutkiem – gdzie młodzież toruńskich szkół muzycznych? Czy nie byłoby miło posłuchać swoich ciut starszych kolegów po fachu, pokibicować im, posłuchać utworów i ich wykonań, nauczyć się czegoś?


Lorenz Karls (Szwecja)  18 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys a-moll op. 1 nr 5

Bachowskie Adagio rozpoczął powabnie dźwiękowo – grał na współczesnym instrumencie. To była gra pewna, spokojna, dojrzała (imo bardzo młodego wieku), ładnie cieniował warstwę dynamiczną. Dobrze sobie radził z Fugą i jej artykulacyjnymi, technicznymi meandrami. To było ciekawe choć nie przejmujące czy jakieś szczególnie głębokie. W Sicilianie wrócił brzmieniowy urok, wciąż zadowalała intonacja, gładko i sprawnie poszło finałowe Presto – chciałoby się powiedzieć: szybko poszło… W Sonacie Ysaye’a dużo dał nam skrzypek powodów do muzycznej satysfakcji: przyjemne barwy, szerokie frazy, granie wyraziste, z zawsze mile widzianym wykonawczym impetem. Z początku brakowało mi może tylko nośności skrzypiec – dźwięk jakoś szybko ginął, a instrument nie bardzo był w stanie oddać różne finezyjne smaczki, jakich w tym dziele przecież nie brakuje. W Kaprysie Karls pokazał, że jest utalentowanym skrzypkiem, z łatwością, skutecznie i efektownie pokonującym wszelkie trudności.


Mao Konishi (Japonia) 24 lata

J. S. Bach – III Sonata na skrzypce solo C-dur BWV 1005
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Też grała na współczesnym instrumencie. Zaczęła dość onirycznie ale czasami też tak gra się to wstępne Adagio. Potem jest ogromna Fuga i tu już trzeba dużego mistrzostwa, żeby nie zanudzić, nie pozbawić dzieła sensu, napięcia, a i mądrości. Rozpoczęła obiecująco i ciekawie choć wyraz budowała ciężko i mozolnie. Wszystko układało się do czasu kiedy spadło jakiekolwiek napięcie i pojawiło się pytanie jak dotrwać do końca. Ta omal niekończąca się fuga jest prawdziwym wyzwaniem dla wykonawcy. Może największym obok Chaconny? Krótkie Largo sprawiało wrażenie nie bardzo zamkniętego poprzez jakby kawałkowanie utworu. Finał najciekawszy, spójny, czysty, pokazujący spore umiejętności Japonki. Bardzo dobra była VI Sonata z op. 27 – grana wrażliwie, finezyjnie, z zacięciem i wirtuozerią, bez cienia bojaźni, raz nawet na granicy może i dobrego smaku, ale taki bywa urok żywego grania, jakby impuls chwili. Grania nie tylko czarownego, ale i najprawdziwszego, rasowego, od strony technicznej i intonacyjnej – wręcz bez zarzutu. Świetnie zbudowała finał, może i najciekawiej jak dotąd? Dobry był też Kaprys choć z pewnymi już intonacyjnymi pytaniami, zwłaszcza w oktawowym odcinku.


Maya Levy (Belgia) 22 lata

J. S. Bach – II Partita na skrzypce solo d-moll BWV 1004
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Przy Belgijce postawiłem podczas gry aż dwa duże plusy – dotąd uczyniłem to tylko Japonce Y. Yumiba, w pierwszym dniu Konkursu. Znakomity był to występ, ale po kolei. Zatrwożyła mnie nosowa, ciemnawa dość barwa jej świetnych skrzypiec, chyba z 1851 r. Bach zagrany został pewną ręką, ciekawie, barwnie, zróżnicowanie. Skrzypaczka potrafi grać z dużą łatwością, czyściuteńko, precyzyjnie, biegle – to była duża przyjemność słuchania i oglądania jej występu. Warto kilka wierszy poświęcić jej Chaconie – otóż była bardzo dorosła, dojrzała mimo młodego wieku Belgijki. To była przemyślana interpretacja, to było zajmujące budowanie trwającej przecież kwadrans formy – interesujące, trzymające w napięciu. Nie jakieś bardzo mądre czy filozoficzne – a po prostu normalne, logiczne i ciekawe, ciekawe chyba pod każdym względem. W obowiązkowym opusie 27 jej wielkiego rodaka, już od wstępu pokazała wielką wrażliwość i wciąż dużą skrzypcową klasę. To, że finezyjnie wygrywała wszystkie nuty, figury, że grała w zasadzie bez skazy – to tylko jedna strona medalu. Drugą był wykonawczy polot i dojrzałość, a wszystko, o czym tu piszę, osadzone było na znakomitym muzycznym gruncie, prześwietnej glebie. Okazały był też Kaprys, czysty jak łza, choć do czasu, bo w środkowym ogniwie pojawiły się -jedyne bodaj w jej występie- skazy techniczno-intonacyjne, ale po raz pierwszy i krótko!


Bastian Loewe (Chile/Niemcy) 28 lat

J. S. Bach – III Sonata na skrzypce solo C-dur BWV 1005
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo E-dur op. 27 nr 6
N. Paganini – Kaprys C-dur op. 1 nr 11

Bach trudny zrazu do akceptacji, bo zaczęty dziwnym, nieregularnym pulsem muzyki w Adagio, gdzie trzeba połączyć tenże muzyczny puls z niełatwą, łamaną fakturą. Za to Fuga ciekawa, z dużą dozą wyrazu, ale też chyba o niezbyt gładkiej narracji, bo z zastanawiającymi -z początku- lukami w jej toku. Całościowo jednak skrzypek dobrze sobie z nią poradził, ciekawie wyodrębniał głosy – dużo lepiej niż jego japońska poprzedniczka. Strasznie trudna Sonata! Pięknie zagrał nam Largo, spokojnie, dojrzale, a znakomicie wręcz finałowe Allegro – lekko, w okazałym, wirtuozowskim tempie, efektownie i bezbłędnie. Tak nam się rozpędził, że w końcu ledwie się zatrzymał. Nigdy bym się nie spodziewał, że po tym Bachu, w VI Sonacie opusu 27, zaczną się nagle dziać wydarzenia, jakich tu jeszcze nie było. Nic nie zapowiadało kłopotów z instrumentem, z utrzymaniem stroju – bo tak wyglądał problem z naszej perspektywy. Przerwał grę po kilku takatch, zmuszony fałszywą intonacją. Zaczął stroić, znowu przerwał, znów nerwowe strojenie i jedna jeszcze pauza w występie. Tak się potem zastanawiałem z jedną ze Słuchaczek, czy aby kłopoty te, nie wynikały ze skali trudności tejże Sonaty, a z niej dopiero kłopoty intonacyjne. Jury zapewne to wie najlepiej. Po dwóch falstartach, wreszcie dobrnął do końca. ale nikt z nas pewnie nie zaliczy tego wykonania do udanych. Stracona Sonata, a czy Konkurs? Dowiemy się niebawem. Dobry był zagrany w finale Kaprys. Nie był nieskazitelny intonacyjnie, ale skrzypek zachwycił mnie w nim wirtuozerią i soczystą w barwie grą…


Robert Łaguniak (Polska) 22 lata

J. S. Bach – II Partita na skrzypce solo d-moll BWV 1004
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Występ zaczęty długim i głębokim, iście artystycznym ukłonem, jakiego tu jeszcze nie było. A Bach, Allemanda? Pięknym tonem! Bardzo muzykalny jest nasz rodzynek, ma dużą wrażliwość, sporą wyobraźnię, bo ślicznie muzykował, wdzięcznie, urokliwie i żywo! Stylowy był Kurant, ładna Sarabanda. Bardzo powabny też ton jego instrumentu sprzed ponad stu lat. Czysto i precyzyjnie zagrał Gigę, pokazując tam swoją dużej próby wirtuozerię. Bardzo ciekawa była też Chacona. Imponował w niej pewnością poczynań, a i spokojem, który pozwalał mu na swobodne, pewne granie. Grał muzykalnie i efektownie. Dopiero bliżej końca pojawiły się drobne wątpliwości, zawahania, ale bez trudu dotrwał do końca. Miał też sprzymierzeńca w dobrze niosącym ton instrumencie, sprzyjającym wrażliwym wykonawcom. Skrzypek, jak to się mówi – pełną gębą! Bardzo podobało mi się też jego wykonanie III Sonaty z opusu 27 Ysaye’a. Był tak pochłonięty wykonaniem, grał z tak dużym impetem, z tak wielką otwartością i odwagą… Jest muzykiem nie tylko zdolnym ale i ambitnym. Jak to się mówi: w Sonacie, dał z siebie absolutnie wszystko. Może i dlatego na Kaprys zabrakło już precyzji i intonacyjnej czystości?  Ale dało się wytrzymać, proszę mi wierzyć!


Elias David Moncado (Niemcy) 19 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys C-dur op. 1 nr 11

Grał na starym instrumencie z XVII w., który sprzyjał jego nadzwyczajnie efektownej grze jeszcze bardziej niż Polakowi. Zadziwił mnie swobodą gry i muzykowania. Od początku była to gra szalenie aktywna wyrazowo-interpretacyjnie, zaangażowana – co ważne w dziele Bacha. W Fudze zwróciła uwagę jego technika gry i lekkość z jaką pokonywał wszystkie figury. Nie zawsze jednak były one ładnie zagrane, nie zawsze też czyste intonacyjnie. Czasami sprawiał też wrażenie, że gra powierzchownie. Za to jaka piękna była Siciliana, jak cudownie rysował melodie, jak ładnie odpowiadał im akordami w uzupełniających dialogach. Świetnie to robił. Znakomity był finał, zagrany w prawdziwym tempie Presto. Precyzja i intonacja – bez zarzutu. Znakomity wirtuoz, który gra z wielką lekkością i szalenie efektownie. W Sonacie Ysaye’a od razu zwrócił moją uwagę intensywnością gry i tonu instrumentu. Nie pamiętam tu podobnych. Było to jedno z najciekawszych podejść do tej muzyki. Jedno było i u niego niebezpieczne miejsce, takie może też na granicy dobrego smaku, jak u jednej z jego poprzedniczek, ale to była moja jedyna, estetycznej miary – wątpliwość. Grał czysto, stylowo, barwnie. Przy tak niespotykanej łatwości gry zastanawiałem się co dopiero będzie się działo w Kaprysie. A poszło troszkę gorzej niż dotąd. Ale tylko troszkę, i tylko intonacyjnie. Technicznie było nieskazitelnie i błyskotliwie. Wygrywał wszystkie nutki, jak bodaj nikt tu dotąd. Proszę zważyć, ma on dopiero 19 lat! I dwa moje plusy – przy nazwisku!


Noori Nah (Korea Południowa)  20 lat

J. S. Bach – II Sonata na skrzypce solo a-moll BWV 1003
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys a-moll op. 1 nr 7

Ciekawa skrzypaczka – zaczęła nieco nerwowo, ale ładnie nam muzykowała. Bacha grała z refleksją, z myślą, z zastanowieniem. Trochę gubiła się w Fudze, co od razu wpływało na jakość intonacji. Gra zdaje się przychodzić jej z dużą łatwością, przeto świetny był finał bachowskiej Sonaty. Czuło się jednak, że musi zagrać Bacha, więc zagrała. Zdecydowanie bliższa jest jej muzyka Ysaye’a. Nb. jak chyba wszystkim przedstawicielom Dalekiego Wschodu – coś jest w tej muzyce, że tak pobudza ich wyobraźnię: otwartość, może swoiste malarstwo dźwiękowe? W każdym razie Koreanka zagrała III Sonatę żywiołowo, z dużym przejęciem. Wszystkie problemy wykonawcze pokonywała nie tylko bezproblemowo ale i z blaskiem. To był ciekawy poemat dźwiękowy, dobrze zbudowany. Technicznie i intonacyjnie – bez zarzutu, a jaka wirtuozowska swoboda! Podobnie było z Kaprysem choć tam oktawy nie były za czyste. Mieliśmy zatem dwie skrzypaczki – jedną, mniej ciekawą w Bachu, drugą znakomitą w pozostałych punktach programu.


Inhee Park (Korea Południowa) 28 lat

J. S. Bach – II Partita na skrzypce solo d-moll BWV 1004
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys Es-dur op. 1 nr 17

Bardzo dobrze przygotowana do występu, ładnie brzmiący instrument, powabnie i atrakcyjnie -zatem- brzmiąca wykonywana przez nią muzyka. Dysponuje ona bardzo dobrą techniką, jest wrażliwa, muzykalna. Gra poważnie i rzetelnie. Oczywiście sednem bachowskiej części jej występu była Chaconna. Pokazała w niej swoją wysoką świadomość i dojrzałość. Dbała o kształt granych melodii, myślała i o całości przebiegu – detale nie grały najważniejszej roli. Ważna była rama, forma trwającej kwadrans kompozycji. Dostrzegłem też pewne elementy kreatywne, niosące pomysły, ciekawe rozwiązania. Zupełnie inną sprawą jest to, czy chciałbym raz jeszcze posłuchać jej Chaconny?  Bardzo udana była Sonata Ysaye’a – zachwyciła mnie wykonawczą werwą i dużym temperamentem. To jej ujęcie miało bardzo wysoką temperaturę emocjonalną. Technika i intonacja – bez zarzutu. Kaprys zaś i u niej nie do pokonania, zwłaszcza w najtrudniejszym -od intonacyjnej strony- środkowym ogniwie, ale na tym polega „urok” tych utworów. Każdy musi zagrać, wychodzi tylko niektórym…


Mio Sasaki (Japonia) 22 lata

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys a-moll op. 1 nr 7

Spokojna gra, długim smyczkiem, gra refleksyjna, powabna we wstępnym Adagio. Fuga już z początku niepewna i…niepełna, co od razu wpłynęło na przebieg całości. Opanowała w końcu trudną sytuację ale wykonawcze mankamenty pojawiały się już do końca. Ładna Siciliana, sprawnie zagrane finałowe Presto – całkiem dobry Bach,      z wyjątkiem Fugi, oczywiście… Potem standard – ciekawa muzycznie i znakomita technicznie III Sonata z op. 27, z ładnym wstępem, dobrze przygotowana oraz lepszy niż u koleżanek Kaprys – u niej oba jego ogniwa były świetnie opanowane i zagrane.


Reika Sato (Japonia) 20 lat

J. S. Bach – I Sonata na skrzypce solo g-moll BWV 1001
E. Ysaÿe – Sonata na skrzypce solo d-moll op. 27 nr 3
N. Paganini – Kaprys C-dur op. 1 nr 11

Ostatnia kandydatka – też z Japonii, młodsza od podanej daty w katalogu o dobrych kilka lat – ma dopiero 20 lat. Sporo już potrafi. Pokazała to w Sonacie Ysaye’a, np. w ciekawym -muzycznie- wstępie czy w znakomitym -technicznie- finale. Zarówno w Bachu, jak i w Paganinim, sporo było ciekawych miejsc: bardzo dobrze zagrała np. wirtuozowskie, środkowe ogniwo 11 Kaprysu, a w Sonacie Jana Sebastiana  podziwiałem z jednej strony spokój w dwóch wolnych częściach, jak i rodzaj dźwięku, ładnego dźwięku we wstępnym Adagio. W Kaprysie, nadto, zanotowałem sporo fałszów, a w Bachu niewygrane nuty w Fudze. Wszystko przed nią!